Czyli ściany tekstu i relatywnie rudymentarna oprawa graficzna... Czyli ostatni kontakt z hobby statkującego się mężczyzny.


czwartek, 13 kwietnia 2017

Modrony i malkontenci...

W minioną sobotę zakończyliśmy przygodę "A Boy and his Modron". Zgodnie z wcześniejszymi planami udało mi się zorganizować siatkę taktyczną i figurki dla niemal wszystkich postaci biorących udział w wydarzeniach... Z jakiegoś powodu nigdzie w internecie nie można znaleźć dobrych plaskaczy przedstawiających Modrona. Jako że jest to postać epizodyczna, która z końcem przygody i tak opuszcza  drużynę - na siatce reprezentowała ją metalowa ka-szóstka... Gracze wyrazili chęć ponownego spotkania Trzydzieści-Jeden-Do-Kwadratu, więc będę musiał pomyśleć o jakimś lepszym rozwiązaniu, ale prawdopodobnie minie jeszcze sporo czasu nim osiągną poziomy pozwalające na podróż planarną.


...walka z ostatecznym bossem - githyanki Vyzzaxem
...walka z ostatecznym bossem - githyanki Vyzzaxem
   
Jak wrażenia? Przede wszystkim gracze skarżyli się na to, jak źle zbalansowany jest scenariusz. Rzekomo ma dostarczać rozrywki grupie awanturników o poziomach 1-4 (zoptymalizowany pod grupę na drugim poziomie), tymczasem - mimo stosowania się przeze mnie do tabelek przy każdym ze spotkań celem dopasowania walk do słabej drużyny i pominięciu dwóch pośrednich spotkań - walki były trudne, momentami zabójcze. Głupi osiłek, typowy zakapior, najemny mordobijca... miał trzykrotnie więcej punktów życia niż przeciętny członek drużyny i dwukrotnie więcej ataków na rundę.
 
O ironio! O słodka przewrotności losu! Kilka lat temu, prowadząc trzecią edycję, postawiłem na drodze trzeciopoziomowych bohaterów graczy osiłka uzbrojonego w magiczną pałę zezwalającą na Transformację Tensera... Po dziś dzień nie dają mi o tym zapomnieć. Dlatego, kiedy zadeklarowałem chęć prowadzenia nowych dedeków, usłyszałem: "super, tylko weź jakąś gotową przygodę, a nie wymyślaj czegoś swojego, bo nas wszystkich pozabijasz..."
 

...masz kiepskie rzuty dzisiaj, daj ja rzucę na obrażenia... fuck.
...masz kiepskie rzuty dzisiaj, daj ja rzucę na obrażenia... fuck.
 
Warto w tym miejscu nadmienić, że mimo marudzenia graczy (i kilku sytuacji około-zgonowych) sprostali postawionemu przez scenariusz wyzwaniu. W kilku miejscach sprzyjały im kości (jak na przykład fatalny rzut na ukrywanie Snaggota - orka z kuszą, który zadawał niewiarygodne obrażenia z ukradkowego ataku). Ponadto - w moim mniemaniu - popełnili całą masę błędów. Nie próbowali nawet przekupić zakapiorów, mimo iż wyraźnie zaznaczyłem, że to ci sami, którzy szukali dwa dni wcześniej roboty pod karczmą, więc nie byli jakoś skrajnie zmotywowani by ginąć za Vyzzaxa. Mimo to - wciąż udało im się wszystkich pokonać...
 
Nota bene temu Tenserowi sprzed kilku lat też relatywnie bezproblemowo nastukali...



.