Czyli ściany tekstu i relatywnie rudymentarna oprawa graficzna... Czyli ostatni kontakt z hobby statkującego się mężczyzny.


niedziela, 29 stycznia 2017

Fajerbol, czyli znowu w domu...

Mój powrót do Poznania, prócz wielu zdarzeń ogólnożyciowych, wiązał się także z powrotem do mojej starej drużyny RPGowej. Nie całej. Tak, patrzę na Ciebie Arkadiuszu - ty Warszawski zdrajco. Pierwszą sesją tego roku była rozgrywka Fajebola. Ta lekka gra idealnie nadawała się na pierwsze spotkanie po latach zostawiając czas na luźne rozmowy i nadganianie zaległości. Poza tym natłok obowiązków w pracy sprawił, że miałem zbyt zlasowany mózg by grać (czy powadzić) coś cięższego.
   
Justin de la Muerte był niziołczym kapłanem Złej Pani, lubieżnym homoseksualistą, którego jedynym pragnieniem było odnaleźć swojego ukochanego Julio Martin, porwanego ongiś w czasie podróży po egzotycznych krainach przez nieumarłego smoka.

Siergiej z Czarnych Gór był orkowym złodziejem, w którym płonęła żądza mordu krewnego imieniem Misza, który został uwiedziony przez okrucieństwo smoka w dzikich górach. Ustalono iż to ten sam nieumarły smok co w historii Justina.

Przygoda rozpoczęła się najbardziej sztampowo jak się tylko dało - w karczmie. Do kufli siedzących w najciemniejszym kącie pomieszczenia poszukiwaczy przygód wpadły drzazgi z rozszarpanej za ich plecami drewnianej ściany, a nieumarli zaczęli się wdzierać do izby. Siergiej wywrócił stół blokując nim otwór, a Justin de la Muerte wymodlił sanktuarium. Stół wrósł w ścianę. Po chwili do karczmy wszedł główny mag gildii magów, znajomy Justina de la Muerte - El Ministerro. Przeszedł od razu do rzeczy i zlecił awanturnikom zniszczenie niezwykłej istoty budowanej przez nieumarłych w pobliskiej sieci jaskiń, którym przewodził jego dawny rywal - Mortimer Muerte. Co do nagrody - unikał deklarowania wprost... Wylosowało się "błogosławieństwo" - który frajer będzie ryzykował życie za błogosławieństwo?

"Ale jeśli nie przeżyjemy, ale nam się uda to też dostaniemy nagrodę. Zgoda?"
 
Siergiej wyniósł pod pachą konia ze stajni (nie należącego do niego warto nadmienić) i drużyna ruszyła w drogę. Po drodze napotkali oddział szkieletów, z którym bardzo nie chcieli walczyć. Po krótkiej dyskusji na temat relatywizmu i fizyki (czy można rzucić czar sanktuarium na siodło, jeśli się przyjmie, że istnieje układ współrzędnych w którym siodło jest nieruchome, a cały świat porusza dookoła niego?) oraz względnej prędkości znikającego za horyzontem zadu konia w stosunku do czołgania się szkieletów - dotarli do ziejącej paszczy jaskini. W jej wnętrzu nieumarli grobowym tonem nucili jakieś okultystyczne śpiewy wokół nieumarłego smoka poskładanego z najdziwniejszych części ciała najbardziej egzotycznych zwierząt zamkniętego w srebrnej klatce. Justin de la Muerte po raz kolejny zaczął debatować nad rolą zaklęcia "sanktuarium", które nie pozwala nieumarłym wejść do środka zdefiniowanego obszaru, po czym pomodlił się nad jaskinią. Z niebios zagrzmiał gniewny głos Złej Pani, po czym wszyscy nieumarli na całym świecie (z wyłączeniem jaskini) zostali zniszczeni.
 
"Nie dziel k*#*a przez zero!"
 
Trochę im to zajęło, ale zaciukali smoka. Z jego ciała wyłonił się śluzowaty, nieumarły, ociekający czarną ropą i śmierdzący duch, który zbiegł uciekając przez sufit. Siergiej znalazł w jaskini magiczną kość trolla, której postanowił używać jako drugiej broni. Zabicie maga i odzyskanie jego dziennika (pełnego profanacji i sprośności, które przyczyniły się do jego upadku w mroczne ścieżki) było tylko formalnością.
 
Błogosławieństwem od magów okazało się być podniesienie jednego ze współczynników o jeden poziom.

Kolejne zlecenie było ze strony gildii wojowników. Szef gildii wiedział, gdzie znajduje się Misza. I chętnie podzieli się tą informacją w ramach przysługi. Poprosił awanturników, by zniszczyli ducha walki bandytów w górskiej twierdzy zlokalizowanej w dzikich górach Balmory. Justin de la Muerte zapytał dlaczego nie walili całą noc w tarcze krzycząc "jutro obetniemy wam jaja". Wojownik ciężko westchnął i odrzekł: "nic nie rozumiecie... nie takiego ducha".

Plan był relatywnie sprytny - zrzucić na twierdzę kilka butelek rozpalonego alkoholu. Niestety ze względu na zbyt niską bystrość Siergieja, paliwa było za mało. To tak jakby wlać do oceanu łyżeczkę środków przeczyszczających i oczekiwać, że wszystkie ryby na świecie dostaną sraczki... Wietrząc podstęp bandyci rzucili się do lochów twierdzy, by przebudzić swojego ducha bojowego. Pochłaniając dusze swoich ofiar z kręgu wyłonił się znany skądinąd duch nieumarłego smoka. Tym razem znacznie potężniejszy i nieograniczony srebrną klatką. Nieumarła zjawa miała statystyki smoka z umiejętnością specjalną nieumarłego. Niziołek się wycofał widząc, że nie jest w stanie zadać żadnych obrażeń, ork kontynuował w pojedynkę. Walka pochłonęła życie Justina de la Muerte, dla którego Siergiej przygotował stos pogrzebowy.
 
Po dokonaniu ostatniego obowiązku dla swojego towarzysza, Siergiej zapuścił się głębiej w lochy poszukując Miszy. Znalazł zdrajcę przytwierdzonego do ściany w jednej z celi. Jego umysł był zupełnie skrzywiony wielogodzinnymi torturami i nie odróżniał już przyjemności od cierpienia. Siergiej ukrócił jego cierpienia, lecz Misza odnalazł perwersyjną rozkosz w nożu obracanym w jego wnętrznościach.

Justin de la Muerte, niziołek kapłan
Krzepa: 3
Gibkość: 5
Bystrość: 1
Charyzma: 6
Punkty życia: 7 (4+3)
Mana: 11 (5+6)

Siergiej z Czarnych Gór, ork złodziej
Krzepa: 6
Gibkość: 6
Bystrość: 5
Charyzma: 2
Punkty życia: 10 (4+6)
Mana: 11 (6+5)


.