Czyli ściany tekstu i relatywnie rudymentarna oprawa graficzna... Czyli ostatni kontakt z hobby statkującego się mężczyzny.


środa, 8 lipca 2015

Na co komu ta pogoda?

Od jakiegoś czasu przygotowuję się do poprowadzenia sandboxa. Tym razem jeszcze bardziej w stylu lat siedemdziesiątych, czyli - po swojemu. Nie dam sobie wmówić, że tak się nie gra w oldschool, bo w tedy każdy miał swoją własną szkołę. Guidelines not rules! Będę improwizował, hause-rule'ował i sam układał sobie tabelki...

Ach... Tabelki. Kiedy pierwszy raz prowadziłem piaskownicę w wydaniu Darcane ("Bagna Pięciu Katedr") na Swords and Wizardry Whitebox PL trzymałem się modułu co do litery - stosując każdy rzut i każdą tabelkę. Przygotowałem sobie nawet odpowiedni szablon, gdzie zaznaczałem czy bohaterowie jedli, pili i spali danego dnia.

Zaznaczałem też pogodę. Losowałem te k6+x dni do kolejnej zmiany, wyznaczałem sobie w tym szablonie kiedy pogoda się zmieni i na jaką. Tylko po co? Mechanicznie to, czy padał śnieg, lał deszcz, świeciło słońce czy nastąpiła anomalia pogodowa, nie miało żadnego znaczenia. Nie dawało żadnych minusów, żadnych plusów. Może gdyby jechali krytym wozem mógłbym narzucić modyfikator za grząski teren i tonięcie kół w błocie. Z tym, że nigdzie takich modyfikatorów nie było, a tabelka zasięgu ruchu w zależności od terenu nie uwzględniała warunków pogodowych.
 
Pogoda była dla mnie niewygodna. Zmarnowanie tych kilkunastu sekund na wybranie odpowiedniej kostki, rzut i skonsultowanie się z tabelką spowalniało grę i nijak nie przyczyniało się do poprawy doznań. Niezręcznie wplatałem w opis "eee... i słuchajcie właśnie zaczął padać deszcz..." albo "eee... i pogoda zmienia się na... a właściwie nie, nie zmienia się."

Dlatego układając tabele "po swojemu" zrezygnuję całkowicie z pogody. Zazwyczaj będzie świecić słońce, a jak ktoś będzie się za bardzo dopytywał o pogodę to spadnie deszcz. Bo tak.