Czyli ściany tekstu i relatywnie rudymentarna oprawa graficzna... Czyli ostatni kontakt z hobby statkującego się mężczyzny.


sobota, 4 kwietnia 2015

Wielkanocne Jaja Ze Stali...

Idą Święta, sobota, więc Blacha jak każdy porządny Polak niezależnie od wyznania, płci czy wieku udał się do kościoła poświęcić swoje jajka. Wziął Justynkę za rączkę, w drugą rączkę chwycił komcię i wybrał numer do każdego z bohaterów graczy po kolei, żeby ziomki z osiedla poszły razem z nim. Bo - jak wiadomo - z byle czego (czy to wizyta w szpitalu, czy impreza urodzinowa) Blacha jest stanie zrobić czadową akcję na mieście...

Kościół jaki jest każdy widzi. Białe ściany, klinkierowa podmurówka, ceglany mur otaczający niewielki trawniczek, plebanię, garaż i świątynię. Taka tam maciupka kapliczka wybudowana za materiały podprowadzone z okolicznych państwowych budów kiedy PRLowski rząd odgórnym prikazem nie chciał dać kilku worków cementu na kościół. Wciśnięte to to między bloki, że z balkonu na drugim piętrze można napluć proboszczowi na maskę samochodu...

Przed bramą stoi żul Zdzichu, który zazwyczaj tu żebrze, ale dzisiaj akurat na rozkładanym stole piknikowym przekrytym ceratą handluje dziwnymi kolorowymi jajami w żółte kropy. Takie pisanki, ale jakby strusie. Zapytany, przyciśnięty lub przekupiony kilkoma flaszkami gorzkiej żołądkowej może zdradzić następujące informacje (można zarządzić teścik Respektu):

  • jaja znalazł na śmietniku, kiedy szukał aluminiowych puszek 
  • jaja dwa dni temu były dużo mniejsze i przeźroczyste, coś jak jaja ropuch tuż przed wykluciem kijanek
  • wśród jajek wiły się jakieś długie robale wyglądające jak dżdżownice, całość przypominała jakieś chińskie danie na wynos
  • sprzedaje je po dwa złote, cieszą się dużym powodzeniem, ludzie wkładają je do koszyków
  • jajka można nabyć u Zdzicha w dowolnej ilości po zaliczeniu testu na Hajs
  • zbiera kasę na wó... bułki

Jeśli BG mają do Zdzicha jakieś pytania to muszą uważać na niego, bo kiedy przysłowiowe fekalia uderzą o przysłowiowy wiatrak, gościu się zawinie. 


Stoją więc w osiedlowym kościółku, ściśnięci jak zakiszone ogóry w słoiku, po lewej moher, po prawej wrzeszczące bachory... Gdzie okiem nie spojrzeć (i nachalnie do koszyka zajrzeć) kolorowe jaja Zdzicha. Nagle szmer przyciszanych szeptów przeszedł przez tłum kiedy ksiądz wszedł na ambonę, wymamrotał pod nosem modlitwę i chwycił za miotełkę i wiadro wody święconej.

Kiedy tylko krople spadły na dziwne kolorowe jaja, te zaczęły syczeć a żółte kolorowe plamy ruszać się jak oddychające pęcherze. Nie, nie od święconości - to nie jest gra o wampirach, ludzie ogarnijcie się - od wody. Pulsujące bąble zaczęły pękać orzygując wszystko dookoła żółtawą mazią i robalami wyglądającymi jak makaron w chińskich zupkach. Niektóre z nich zaczęły gwałtownie rosnąć i pękać wyrzucając z siebie gigantyczne ilości nitkowatych robali.

Obcy na dzielni wyglądają jak mackowate kłębowisko robali wysokie na dwa i pół metra. Trochę jak spaghetti monster. Albo pokemon Tangela. Ale nie tak słitaśnie. Bardziej morderczo.

  • świeżo po wykluciu obcy mają Kopa o wysokości 2
  • po około pół godziny zwiększają swój rozmiar a w ich ciele pojawiają się dziwne narośle (gdyby były wykonane z makaronu stwierdzić byłoby można że to kotleciki, ale jako że to mordercze potwory z odległej planety to są to kolorowe jaja) - wtedy obcy mają Kopa 3
  • po kilku godzinach od wyklucia zaczynają obrastać pancerzem, przypominającym trochę skorupę jaj z których się wykluły - mają wtedy Kopa równe 4 i zaczynają składać kolejne jaja (patrz opis Zdzicha)


W kościele zaczyna się panika, a starsze babcie tratują małe dzieci pędząc w stronę drzwi szybciej niż do wolnego miejsca w autobusie - okładając "złą i niewychowaną młodzież" drewnianymi laskami. Ludzie krzyczą, jeśli ludzie nie zdążą opuścić kościoła nim minie dziesięć minut od wyklucia to potwory urządzają rzeź.

Drużyna nie musi być wtedy w kościele. Krzyk i tak rozlegnie się po całym osiedlu. Poza tym Blacha może do nich zadzwonić i w telegraficznym skrócie streścić im tę kaszankę. Od uciekających we wszystkie strony ludzi będzie można zdobyć wszelkie potrzebne informacje. Być może z morza panikujących ludzi da się wyłowić Zdzicha będącego winnym całej afery.

Następnie MG czeka trochę kostkologii, rzucania na walkę i obijania kosmitom macek bez (miejmy nadzieję) strat własnych. Należy pamiętać, że w przypadku przewagi liczebnej jednej ze stron, drugą traktuje się jako powaloną (testy Kopa w walce zdawane tylko na 6). Kiedy BG wybiją już potwory z kościoła powinni pamiętać o zniszczeniu wszystkich jaj, które nie zdążyły się wykluć (prędzej czy później spadnie deszcz) i spaleniu gniazda w śmietniku.

Z poczuciem dobrze wypełnionego obowiązku wrócą nad ranem do swoich mieszkań w samą porę na śniadanie wielkanocne. A tam na samym środku stołu w wieńcu z rzeżuchy (którą lada moment ktoś zrosi wodą co by nie uwiędła) stoi kolorowe jajo...

Dzięki wszystkim za lekturę tego pisanego na wpół poważnie świątecznego scenariusza do "Obcych na Dzielni". Pragnę Wam w tym momencie życzyć wszystkiego dobrego na te Święta, mokrego Dungusa i smacznych jajek, które to Wy będziecie pożerać, a nie one Was...