Czyli ściany tekstu i relatywnie rudymentarna oprawa graficzna... Czyli ostatni kontakt z hobby statkującego się mężczyzny.


sobota, 25 kwietnia 2015

Pudło Shrödingera...

Żyjemy w czasach, w których wszyscy słyszeli o Kocie Shrödingera. Analogia mająca opisywać superpozycyjną naturę obiektów kwantowych (które do momentu rozpoczęcia obserwacji są jednocześnie we wszystkich możliwych stanach) stała się istnym celebrytą popkultury masowej. Pojawia się w serialach, literaturze, grach komputerowych, próbuje się ją aplikować (nie zawsze prawidłowo) do innych dziedzin nauk jak socjologia, psychologia czy politologia... Swoją drogą wraz ze zbliżającymi się wyborami temat jest na czasie - jeśli wiemy że politycy z natury kłamią, ale ponieważ żaden z nich jeszcze nie został wybrany i nie miał jeszcze okazji nas rozczarować, to każdego z nich należy traktować jakby jednocześnie kłamał i mówił prawdę...

Mniejsza z tym - jak zwykle dygresja od dygresji stałą się dla mnie bardziej interesująca niż temat zasadniczy notki i popłynąłem. Chciałem pisać o rekrutacjach do sesji.

Mam znajomego MG, który ma listę zasad i wymaga ich przestrzegania podczas gry online. Nie będę się w tej chwili rozwodził nad tym czy się z tymi zasadami zgadzam, albo co o nich myślę. Nie o to chodzi. Na upartego może być tam przepis, że do sesji online trzeba zasiadać w samych gaciach. Facet ma prawo robić co chce i ustalać co tylko chce z sesjami, które prowadzi. Zwłaszcza że robi to z góry i przed rozpoczęciem gry. Wszystko jest czarno na białym i nie zaskakuje graczy w połowie kampanii.

Problem polega na tym, że zawsze kiedy zamieszcza rekrutację (ze stosowną adnotacją dotyczącą zasad panujących na jego sesjach) znajduje się kilku takich, którzy próbują go przekonać, że jego zasady są głupie. Czasami używają nawet całkiem rozbudowanej i logicznej argumentacji wzbogaconej bogatą retoryką... Czasami strzelają focha jak rozwydrzona nastolatka odgrażając się, że "jeszcze pożałuje" że nie skorzystał z przywileju grania z nimi... Czasami obsmarowywują go za jego plecami w odległych krańcach Internetu, ale to już inna historia...

Inny znajomy MG opowiadał mi kiedyś, jak chciał prowadzić Warhammera i przyszła do niego ekipa graczy z gotowymi postaciami kultystów Chaosu. Kategorycznie odmówił tłumacząc, że nie prowadzi "złym". W odpowiedzi usłyszał: "...ty se prowadź jak chcesz, ja i tak będę grał złym!"

No i dobra. Ale akurat u tego MG nie zagrasz, więc czemu poczułeś potrzebę poinformowania go o tym? Hej, chcesz usłyszeć sekret? Tego MG to gówno obchodzi! Po co wdajesz się w dyskusję na temat zasad sesji, których nie akceptujesz skoro sam fakt, że ich nie akceptujesz automatycznie oznacza, że nie weźmiesz w nich udziału?

Idąc za przykładem Erwina Schrödingera posłużę się przykładem pudła by obnażyć absurd (by nie powiedzieć idiotyzm) takiego postępowania. Stoi kilku idiotów nad pudłem i kłócą się o jego zawartość. Pudłem, w którym nie ma żadnego kota ale i tak się o tym nie dowiedzą, bo nie będzie im dane poznać jego zawartości.

I to właśnie jest Pudło Schrödingera!