Czyli ściany tekstu i relatywnie rudymentarna oprawa graficzna... Czyli ostatni kontakt z hobby statkującego się mężczyzny.


sobota, 21 listopada 2015

Trzcinowi Przepatrywacze...

Z okazji planowanej na poniedziałek sesji "Mecha Myszy" wrzucam kolejne tłumaczenie materiałów settingowych do systemu. Nie tak dawno w notce pod tytułem "Notatki tłumacza..." pisałem, że szczególnie ubolewam nad tym, że nie udało się zmieścić dodatkowych materiałów poświęconych miejscom i organizacjom ze świata opancerzonych myszy. Jak by nie patrzeć - im więcej takich rzeczy, tym szerszy wachlarz konfliktów i zahaczek fabularnych dla graczy. Dzisiejszy tekst poświęcony jest właśnie takim materiałom - a konkretniej jednej z organizacji, z którymi mogą spotkać się gracze.

Trzcinowi Przepatrywacze to grupa młodych myszy, które miały szczególne trudności w przyswajaniu sobie książkowej wiedzy w szkolnych ławach, a co za tym idzie - nie była im pisana przyszłość w rzemieślniczych zawodach wiedzy tej wymagających. Zamiast tego, szlifują talenty według swoich predyspozycji skupiając się głównie na zwinności i szybkości. Stają się zwiadowcami, zbieraczami i kurierami ekspresowo dostarczającymi wiadomości w obszarze Trzcinowej Zatoki.

Szkolenie Trzcinowych Przepatrywaczy rozpoczyna się zazwyczaj od wysłania ich wgłąb Wyspy celem zbierania jagód, orzechów czy innych jadalnych skarbów runa leśnego i dostarczenia ich do magazynów żywności. Nie jest to specjalnie niebezpieczna praca, choć zdarzają się ataki agresywnych wiewiórek przekonanych o tym, że myszy wybierają orzechy z ich dziupli. Największe ryzyko stanowią drapieżne ptaki przelatujące nad dziką częścią Wyspy, ale ryzyko jest częścią szkolenia. Mówi się, że właśnie na tym etapie myszy wyrabiają sobie tak zwane "trzecie oko" - jak mówi motto Trzcinowych Przepatrywaczy:

"Jednym okiem na trawę, jednym okiem na drzewa i jednym okiem na niebo."

Gdy nadchodzą ciężkie czasy i głód zagląda myszom w oczy, Przepatrywacze organizują wyprawy na stały ląd celem zdobycia żywności. Zdarza się to jednak bardzo rzadko i sytuacja musi stać się wyjątkowo krytyczna, by Rada Starszych zdecydowała się na tak ryzykowne rozwiązanie. Każda taka ekspedycja odbywa sięw małych grupach i eskortowana jest przez członków Mecha Korpusu. Wyprawa jest niebezpieczna, a biorący w niej udział Przepatrywacze poczytują sobie tę misję za zaszczyt.

Wiele myszy należących do Trzcinowych Przepatrywaczy po osiągnięciu dorosłości kończy swoją służbę i dołącza czy to do Mecha Korpusu, czy lokalnej policji. Ci, którym nie przeszkadza ciężka praca skupiają się na zawodach pracowników fizycznych - wioślarzy, górników lub farmerów.

.